Klęska z Irlandią Północną

Pampeluńska degradacja odroczona

Off 18
Pampeluńska degradacja odroczona
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Pampeluńska degradacja odroczona
Rok 2000 to nie tylko jubileuszowa liczba, ale również awans do Primera Division Osasuny Pampeluna, która w lidze zaczyna od tamtego momentu nieprzerwanie swój 14 sezon w lidze. Jak każdy zespół miał swoje lepsze i słabsze chwile w La Liga, lecz ostatnio można ich kojarzyć jedynie z walką o uniknięcie degradacji do Segunda Division. Po początku sezonu można przypuszczać, że historia powoli zatacza koło, gdyż to właśnie po 14 latach gry w LL, piłkarze z Nawarry spadli, zajmując ostatnie miejsce w sezonie (lata 1980-1994).

Sukcesy drużyny można policzyć na palcach jednej ręki. W rzeczy samej nie triumfowali nigdy w lidze, ale na uwagę zasługują kapitalne lata 2005-2007. Wtenczas kibice byli świadkami, gdy ich zespół grał w finale Copa del Rey – ostatecznie przegranym 1:2 (po dogrywce) z Realem Betis. Rok później również pod przewodnictwem Javiera Aguirre (w Osasunie 2002-2006) zaskoczyli wszystkich i zajęli kapitalne 4 miejsce (2 punkty do v-mistrza Realu Madryt), które dało im awans do kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Tam już zabrakło nie tyle umiejętności co szczęścia. Po pierwszym zremisowanym bezbramkowo meczu w Niemczech, wiele wskazywało na to, że Osasunę zobaczymy w największych rozgrywkach Europy. Po sześciu minutach Los Rojillos prowadzili 1:0, by w ostatnim kwadransie stracić prowadzenie i mecz zakończył się rezultatem 1:1, który awansem premiował HSV. Być może w jakimś stopniu miało na to wpływ przedsezonowe odejście meksykańskiego szkoleniowca, którego zastąpił Jose Ziganda. – piłkarz zarówno Osasuny Pampeluny jak i Athletic Bilbao. Drużyna nadal miała prawo grać w Pucharze UEFA, w którym nie tylko oni, ale wszystkie hiszpańskie ekipy pokazały swoje umiejętności (aż 3 drużyny w 1/2 finału). W 1/16 pucharu Osasuna zrewanżowała się za porażkę w 2005 roku w Pucharze UEFA z Stade Rennes i wygrała z innym francuskim zespołem Bordeaux (po dogrywce 1:0). Następnie wzięli odwet także na niemieckiej drużynie – Bayerze Leverkusen (gromiąc w dwumeczu 4:0). W półfinale, choć zwyciężyli na El Sadar 1:0, to nie wystarczyło to, by wejść do finału. Rewanżowe spotkanie na Estadio Pizjuan o dwie bramki lepsi byli Sevillistas i to oni cieszyli się z awansu, a także jak czas pokazał z końcowego triumfu w tych rozgrywkach. Niestety jak to już bywa w piłkarskim świecie, gra na dwóch frontach ma dwie strony medalu. Spotkania co kilka dni znacznie pogorszyły wyniki w lidze i Osasuna wróciła na swoją pozycje w dolnej części tabeli. Gorritxoak mieli jeszcze jeden zryw jeszcze za czasów Jose Mendilibara, który wycisnął ze swego zespołu wszystko co najlepsze. Był to sezon 2011/12, w którym zajęli siódmą lokatę – na ich nieszczęście nie dawała awansu do Ligi Europejskiej, bowiem do finału Pucharu Króla awansowali Baskowie z Bilbao, którzy byli w okolicach środka tabeli i tym samym był pewien niedosyt, bo brakło ledwie 4-ech punktów do 4-tej Malagi.

Piłkarze, transfery, finanse

W Nawarskim klubie widzano sporo twarzy, w tym między innymi także Polaków. Jacek Ziober, Ryszard Staniek, Roman Kosecki, Mirosław Trzeciak i Jan Urban. Ten ostatni zapisał się w historii Osasuny strzelając hattricka samym Królewskim, dzięki czemu jego drużyna awansowała do Pucharu UEFA. Po zakończeniu kariery piłkarskiej, trener Legii Warszawa, pierw szkolił młodzież klubu z Pampeluny, a później powierzono mu klubowe rezerwy, po czym właśnie dostał angaż w klubie ze stolicy Polski.

Finanse klubu nie są w dobrym stanie, co nie powinno dziwić fana ligi hiszpańskiej. Jak wiemy kluby sukcesywnie się rozsprzedawają, a dobrym przykładem jest też Osasuna. Przez ten klub przewinęły się takie nazwiska jak: Roberto Soldado – w wieku 21 lat był na wypożyczeniu w tym klubie, w którym strzelił 11 bramek; Milosevic, Pandiani, Carlos Vela (również wypożyczony), Webo, Nekounam, Juanfran, czy Pablo Garcia, który później trafił do Realu Madryt.

Osasuna słynęła również z dobrej szkółki, z celowym podkreśleniem słowa ‚słynęła’, bowiem ostatnio brakuje kogoś nowego, młodego i perspektywicznego, kto mógłby stanowić o sile tego zespołu. Przecież tacy piłkarze jak Cesar Azpilicueta, Nacho Monreal, Javi Martinez, Pablo Orbaiz, Raul Garcia, bliźniacy Javi i Miguel Flano (ten drugi jeszcze w Osasunie) i nieśmiertelny Patxi Punal nie wzięli się znikąd. Teraz wydaje się, że młodzi chętniej dołączają do akademii Athletic Bilbao, czy Realu Sociedad San Sebastian, które to kluby częściej stawiają na młodzież i mają ku temu lepsze warunki.

Jestem sceptycznie nastawiony co do ostatniego okna transferowego Osasuny. Sprzedaż Kike Soli może się odbić, a właściwie już się odbija, brakiem strzelonych bramek. Oriol Riera, który ma go zastąpić jest nieco lepszy technicznie, ale brakuje mu tej zadziorności i siły fizycznej, którą prezentował Sola. Oddali Irańczyka – Masouda, który gdy grał to potrafił zrobić różnicę w grze Los Rojillos. Tyle, że przez niemal całe ostatnie dwa sezony leczył swoje kontuzje, po czym teraz będzie reprezentował barwy Las Palmas. Mam wątpliwości co do decyzji zarządu, by nie przedłużać kontraktu z Rubenem, który był bardzo dobrym rezerwowym stoperem. Gdy któryś z dwójki Flano – Arribas pauzowali, to on dawał dobre zmiany. Teraz do dyspozycji trenera jest Francuz – Loties, który nie zrobił szału w swoich pierwszych spotkaniach. Pieniądze z transferu Kike Soli, Nawarczycy przeznaczyli głównie na dwóch zawodników, którzy sprawdzili się w ubiegłym sezonie, a mianowicie Miguel de las Cuevas i Francisco Silva. Obaj byli wart niespełna 2.5 mln euro. Niemniej największym sukcesem okienka było zatrzymanie Arribasa i Andresa Fernandeza. Na tego pierwszego sieci zarzuciła Sevilla, zaś jednego z bardziej wyróżniających się postaci, bramkarza Osasuny bardzo chcieli mieć w swoich szeregach włodarze Villarrealu, którzy ostatecznie znaleźli tańsze i niekoniecznie gorsze rozwiązanie z wypożyczeniem Sergio Asenjo. Jednak przy takiej formie zespołu sprzedaż tej dwójki będzie nieunikniona.

Żegnaj Mendilibar! Nowym trenerem Javi Garcia.

Trzy mecze wystarczyły, by prezes Osasuny, Pan Miguel Archanco powiedział ‚dość’ i zwolnił po dwuipółletniej przygodzie Jose Luisa Mendilibara, a zastąpił go rodowitym Pampeluńczykiem Javi Garcią, który opuścił Almerię zaraz po awansie z nimi do najwyższej klasy rozgrywkowej w Hiszpanii. Dość ryzykowne rozwiązanie, bowiem dotąd Osasuna grała z ciężkimi drużynami, z którymi nie gra się przyjemnie, a na dodatek w kadrze zmieniono defensywę, która dotąd była najpewniejszą formacją, monolitem. Kontuzja Miguela Flano przed sezonem była ciosem dla zespołu, a do tego Arribas nie prezentuje się jeszcze ze swojej najlepszej strony. Klub nadal cierpi na brak klasowego rozgrywającego, który by poukładał grę zespołu i stwarzał groźne sytuacje pod bramką przeciwnika. Ostatnim takim był Raul Garcia, który wraz z Irańczykiem Nekounamem sprawili, że zespół u siebie potrafił sprawić problem każdej drużynie La Liga. Druga sprawa, to brak napastnika jak Lekic, czy ostatnio Sola, wcześniej Milosevic i Pandiani. Rosły, dobrze grający głową, umiejący się zastawić i do tego umiarkowanie skuteczny. Już w sparingach było widać, że ten zespół będzie miał niesamowite kłopoty ze strzelaniem bramek.

Luisa będzie mi brakować, bo za jego kadencji nie było wielkich nazwisk, umiejętności piłkarzy również dużo mniejszej klasy niż u rywali, ale charakter zespołu, który grał o każdy metr boiska, nie ustępując rywalom, był czymś za co można było polubić tą drużynę. Nie sądzę, by tak szybkie zwolnienie szkoleniowca było dobrym rozwiązaniem, ale czas pokaże, czy efekt nowej miotły da nowe rozwiązania i gra się znacząco poprawi. Póki co zeszłoroczna Almeria wcale nie grała aż tak świetnie, biorąc pod uwagę klasę zawodników tego zespołu to nie winni męczyć się w barażach.

Nie ma się co oszukiwać, że Osasuna nagle złapie wiatr w żagle i będzie spokojnie walczyć w górnej części tabeli. Z roku na rok jest coraz gorzej i wiele wskazuje na to, że w najbliższych latach pożegnamy ten zespół. Teraz choć grają źle, to jest jeszcze paru innych kandydatów, którzy zawsze dawali utrzymanie klubowi z Nawarry. Nawet na stanowisku trenerskim Osasuna wygląda kiepsko. Wcześniej szkoleniowcem byli m.in. Aguirre, Camacho, Lotina, Rafa Benitez, czy Ziganda. Teraz do dyspozycji zarządu Mendilibar, czy mniej znany Javi Garcia. Czy jesteśmy świadkami upadku Osasuny?

About the author / 

admin

Menu:

Losowe artykuły:

  • Mundialeiro #6 #7 Brazylia taka słaba, mundial taki dobry

    Mundialeiro #6 #7 Brazylia taka słaba, mundial taki dobry Brazylia zremisowała z Meksykiem. Brazylia, która grała to samo co w meczu z Chorwacją. Wiele się tam nie zmieniło, ale tym razem karnego sędzia nie podarował. Równie dobrze po dwóch kolejkach Brazylia mogła mieć dwa punkty. Nie widziałem w tym tej grze nic, co potwierdzałoby tezę,…

  • 0-2 jak zawsze. Tym razem ze Szwabami

    0-2 jak zawsze. Tym razem ze Szwabami Wpis na szybko, bo właśnie wróciłem z meczu i lecę spać. Wstydzić się nie ma czego. NAsi piłkarze walczyli jak umieli. Ale to nie był taki poziom jak w meczu z Portugalią. Do tego drużyna Beenhakkera ma jeszcze daleko. Były za to momenty dobrej gry, które powodują, że…